O co chodzi z tymi roślinami

Powrót wygnańców

Od kilku lat obserwujemy powracający do życia trend roślinny. Elementy botaniczne pojawiają się już nie tylko w przestrzeniach miejskich i publicznych (wreszcie!). Rośliny powracają do naszych domów i mieszkań.

Zielone organizmy występują coraz cześciej na obiciach naszych mebli w postaci ozdobnych tkanin, na plakatach, jako rzeczy użytku codzienego. Świadczy to o tym, że mamy coraz większą potrzebę otaczania się naturalnością.

Większość z osób, które przekroczły już ćwierćwiecze zapewne pamięta z czasów dzieciństwa salony w mieszkaniach rodzinnych przepełnione paprotkami, pnącymi się pod sufit fikusami, jukami czy ostatnio bardzo modnymi monsterami.

Mało kto z nas wyprowadzając się z domu myślał o tym, by zabrać część tej ”rodzinej dżunglastej tradycji” ze sobą w nowe miejsce. Kiedyś, kiedy my myśleliśmy, że stajemy się dorośli, stawialiśmy na minimalizm absolutny we wnętrzach (własnych, wynajmowanych, czy w akademikach). Bo przecież o rośliny trzeba dbać, komu by się chciało?! Studia to nie czas na takie głupoty!

Dziś jednak tok myślenia oraz moda zmieniły się. Rośliny stały się modne.
Rośliny są pożądane!

Ale zacznijmy od początku.

Processed with VSCO with f2 preset

Od kiedy pamiętam, w moim domu znajdowały się rośliny.

Parapety uginały się przed niezniszczalnymi (do dziś!) sansewieriami, paprotki stały na regałach z książkami, wnętrza dopełniały również porozstawiane w pokojach łatwe w uprawie kaktusy.

Podobny obraz otaczał mnie niemal co weekend, który spędzałam u Babci, która to jako ogromna fanka roślin mogłaby pochwalić się naprawdę niezłą hodowlą wraz z kwietnikiem pod sam sufit. Tu rośliny znajdowały się w każdym pokoju, kaktusy osiągały ogromne rozmiary, a metalowe kwietniki, które moja Babcia posiadała, dziś pewnie osiągnęłyby horrendalne ceny.

No i tak to się zaczęło. Jako zupełnie nieświadome dziecko złapałam roślinnego bakcyla i, mimo stłumionego przez kilka dobrych lat uczucia, roślinna miłość wybuchła we mnie podczas studiów na dobre. I tak już zostało.

 

Mózgi i inne sukulenty

Jako studentka architektury krajobrazu oraz gospodarki przestrzennej na wrocławskim Uniwersytecie Przyrodniczym, styczność z florą miałam każdego dnia.

Moja prawdziwa przygoda z roślinami zaczęła się, kiedy pewnego dnia udałam się do Ogrodu Botanicznego i moim oczom ukazały się kolorowe mózgi (tak je wtedy nazywałam). Żywe kamienie, Lithops, po prostu zawróciły mi w głowie. Oglądałam je zdumiona, nie mogąc uwierzyć, że istnieją takie rośliny.

Jak się okazało, mózgi były dostępne w Polsce do zdobycia całkiem łatwo, zdałam sobie sprawę, że mogę je mieć. Niedługo potem w prezencie dostałam doniczkę z moimi własnymi mózgami. No i się zaczęło.

Studia pozwalały mi zgłębiać wiedzę na temat różnych gatunków roślin, a cotygodniowe zajęcia w ogrodzie botanicznym były nie tylko doskonałą okazją do podziwiania hodowli Lithopsów, ale również pozwoliły mi odkrywać nowe gatunki, których łacińskie nazwy brzmią w mojej głowie, jak nazwy zaklęć z książek o Harrym Potterze.

Powoli gromadziłam w domu własne okazy roślin, tych mniej i bardziej tropikalnych. Hodowałam swoją własną miejską dżunglę.

W ciągu kilku kolejnych lat wyjechałam na półroczne studia do Portugalii. Różnorodność niezwykłych gatunków roślin tam występujących po prostu mnie oszołomiła (choć może było to słońce?).

Przechadzając się zlanymi słońcem ulicami większych i mniejszych portugalskich miast, coraz szerzej otwierałam oczy, przyglądając się niezwykłym gatunkom rosnącym przy ulicach! Moim faworytem bezsprzecznie została fioletowa wisteria, która przystraja parki, domy i strome ulice Lizbony oraz niesamowita araucaria heterophylla.

Pomimo gorącego klimatu Portugalia jest naprawdę zielona, a wspaniale utrzymane parki miejskie zachęcają do odwiedzin dając cień podczas upalnych spacerów.

Niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy. Portugalia została jednak w moim sercu i od pięciu lat wracam tam, kiedy tylko mam okazję.

tempImageForSave (2)

Rośliny w domu

W końcu zamieszkałam sama. Rośliny zgromadzone wcześniej zostały z moimi rodzicami – mama przecież umie się o nie zatroszczyć, przy okazji hodując własną dżunglę sięgającą sufitu.

W nowym miejscu nie mogłam poczuć sie „jak u siebie” bez przynajmniej jednej rośliny. Kupiłam więc pierwszego sukulenta, potem kolejnego i następnego. Domowa hodowla lithopsów miała się dobrze, mama pamiętała, by ich nie przelewać, a ja gromadziłam kolejne okazy.

Kiedy pewnego dnia otrzymałam możliwość, by przeprowadzić się do mieszkania mojej Babci, wiedziałam, że muszę kontynuować jej cudowną tradycję przepełnionych zielenią wnętrz. Byłam w raju. Wpadłam w szał przystrajania każdego wolnego miejsca. Obecnie rośliny znajdują się w każdym pomieszczeniu (z wyjątkiem łazienki, ponieważ nie posiada okna).

Aktualnie posiadam około 60 zielonych okazów, 5 własnoręcznie zrobionych słojów z lasami, 3 oplątwy i ciagle mi mało.

Rośliny opanowały moje życie. Wiedzą o tym moi najbliżsi. Zaraz po moim ukochanym psie, Klusce, rośliny i rysunek to moje dwa czasoumilacze. W celu zapenienia sobie większego komfortu kontemplacji moich roślin, w salonie posiadam roślinny fotel, z którego mogę podziwiać większą cześć zielonej kolekcji.

tempImageForSave_2

Lasdizajn

Mówi się o tym, że rośliny mają zbawienny wpływ na nasze samopoczucie. Już od samego patrzenia na kolor zielony, człowiek potrafi się uspokoić, poczuć lepiej. Zielony to w końcu kolor nadziei oraz życia.

Dlaczego rośliny wracają do naszego życia?
Bo jest z nimi lepiej. Możemy się o nie troszczyć i patrzeć, jak się rozwijają. Sami się do tego przyczyniamy. Rośliny to nasi podopieczni.

Bardzo podoba mi się fakt, że rośliny są w ostatnim czasie coraz modniejsze, coraz więcej osób chce je mieć. Dzięki temu możemy tworzyć przytulne wnętrza i otaczać się przyrodą na co dzień.

Jakiś czas temu postanowiłam spróbować z nowym projektem. Stworzyłam profil, gdzie będę mogła nie tylko przedstawiać zdjęcia swoich roślin oraz szklanych dżungli, ale również podpowiedzieć na przykładzie tych bardziej i mniej popularnych gatunków, o tym, jak się nimi zajmować.

Wiadomo, że ja też ciągle się tego uczę. Literatura roślinna jest coraz bardziej powszechna, dlatego śmiało można rozpoczynać swoją roślinną przygodę już teraz.

Rośliny stają się codziennością. Motywy roślinne pojawiają się w naszych wnętrzach w postaci plakatów, obić meblowych, koców, nosimy je na ubraniach, dodatkach.

Lasdizajn, bo tak nazywa się stworzony przeze mnie projekt, to propozycja dla entuzjastów roślin oraz tych, którzy dopiero zaczynają swoją zieloną przygodę.

Jeszcze raczkujący projekt ma za zadanie zachęcić ludzi do wprowadzenia roślin do swojego życia. Lasdizajn to połączenie lasu – miejsca przepełnionego roślinnością oraz designu, czyli projektu wdrożenia roslin do codziennego życia.

Jeszcze nie wiem, jaki konkretnie wymiar nabierze mój projekt, chciałabym przede wszystkim zachęcić wszystkich do posiadania własnej domowej hodowli. Obiecuję, że da Wam mnóstwo radości.

Processed with VSCO with f2 preset

Ja nie mogłabym żyć bez swoich roślin. Obecnie hoduję nie tylko rośliny vintage, jak na przykład geranium, paprocie, pilea czy fikusy, ale również staram się zdobywać nowe okazy, jak popularne ostatnio alocasia, ceropegia woodii, fikuśne sukulenty i monstery.

Lasdizajn to multiprojekt; minihodowla połączona ze sklepem, florystyka (bukieciarstwo) oraz tworzenie roślinnych kompozycji, ale przede wszystkim m i ł o ś ć do roślin.


O AUTORCE

tempImageForSave (1)

Agnieszka Śliwka

Urodzona we Wrocławiu , rocznik ‘89, z wykształcenia architekt krajobrazu i planista. Maluje, rysuje, szkicuje, robi zdjęcia. Psia mama. Marzycielka, podróżniczka. Kocha Portugalię – fanka portugalskich kafli
oraz portugalskiego wina.

INSTAGRAM: www.instagram.com/lasdizajn/

FB: www.facebook.com/lasdizajn/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s