Yogość

Nie sądziłam, że tak trudno będzie zacząć pisać szczery, osobisty tekst o jodze, unikając pułapek pseudo-coachingowych klisz i trącących nawiedzeniem banałów. Wiem, że słowa mogą być bardzo inspirujące, ale wydaje mi się, że o jodze nie ma sensu za dużo rozprawiać, jogę po prostu trzeba praktykować. I tyle. Nie tylko na macie, ale codziennie i wszędzie. I tu chyba tkwi cały jej sens – żeby wszystkie wartości wypracowane trudem codziennej praktyki fizycznej przełożyć na zwykłe życie.

Cierpliwość, dyscyplina, akceptacja, wytrwałość – przerobienie tych tematów na macie pomaga w mierzeniu się z nimi na co dzień, w relacjach z rodziną, znajomymi, w pracy. Praktyka daje mi siłę i balans, pozwala iść przez życie z uśmiechem i ufnością, uczy pokory i samodyscypliny. Zmieniania tego, co zmienić mogę, przyjmowania i rozumienia tego, na co nie mam wpływu. Metoda, którą praktykuję wiernie od samego początku, to Ashtanga; rygorystyczna, wymagająca, zarówno siłowo, jak i mentalnie. A jednocześnie dająca tyle w zamian! Wydaje mi się, że zasada you only get what you give sprawdza się tu doskonale. Jeśli zaufamy metodzie i nauczycielom i cierpliwie, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, będziemy budować praktykę, z czasem odczujemy jej wpływ na wszystkie płaszczyzny życia. Nie jest to droga dla leniwych i niecierpliwych; nic nie przychodzi tu łatwo i szybko.

Obserwując przez lata praktykę swoją i swoich znajomych i przyjaciół widzę, że nikomu nie było łatwo, zwłaszcza na początku jogowej ścieżki. Tym, którzy byli elastyczni, brakowało siły, silnym – gibkości; jednym skupienia, drugim oddechu. Niektórzy z nas pokonują ograniczenia ciała, inni własnego Ego. To praca, która nigdy się nie kończy, lecz jednocześnie staje się wielkim błogosławieństwem, powodem, dla którego warto zwlekać się z łóżka, gdy wszyscy normalni ludzie przewracają się na drugi bok. Dzisiaj, gdy po latach wzlotów i upadków, moja praktyka stała się w miarę ugruntowana, zmieniło się również moje podejście do niej.

Postrzegam ją trochę jako codzienny zabieg higieniczny, jak mycie zębów – wstaję rano i robię. Staram się za dużo nie dumać o tym, czy mam chęć i siłę, czy nie, bo gdy umysł dochodzi do głosu, bardzo łatwo o wymówkę i rozgrzeszenie lenistwa. Jeśli mam słabszy dzień, robię mniej i to też jest OK. Powitania słońca to też praktyka! Ufam swojemu ciału, wsłuchuję się w to, co ma mi do powiedzenia, szanuję je. To również coś, czego nauczyła mnie joga. Wiem, że czasem trzeba odpuścić, zrobić, parę kroków w tył. Progres nie jest linearny, ani równy kolejnej zaawansowanej asanie.

Czasem łapię się na tym, że do głosu dochodzi Ego. Irytuję się, że po tylu latach wciąż brakuje mi na coś siły, a pewne asany pozostają poza moim zasięgiem, mimo że osoby praktykujące znacznie krócej wykonują je bez trudu. Kiedyś takich momentów było znacznie więcej; dopadało mnie zwątpienie, złość, rozżalenie. Dzisiaj są na szczęście coraz rzadsze. Doceniam je jednak, ponieważ przypominają mi, że joga to znacznie więcej niż zaplatanie się w spektakularnego precla 🙂

Kiedyś bardzo w życiu pędziłam, dawałam się ponieść przypadkowi, chaos był moim sprzymierzeńcem, stabilizacja wydawała się spełnionym koszmarem. Dzisiaj nadal uznaję zasadę go with the flow, z tą jednak różnicą, że flow romansuje z uważnością. Joga to życie, które wybieram świadomie, w którym umysł i ciało dążą do osiągnięcia spokoju i harmonii. Osadzenie, uziemienie, bycie dokładnie tu i teraz, przyjmowanie z wdzięcznością tego, co przychodzi, uważność na innych i na siebie – to chyba najcenniejsze lekcje, jakie odebrałam. I odbieram nadal, każdego dnia. Bo na jogowej ścieżce uczniem pozostaje się na zawsze.

Gdy prawie 10 lat temu po raz pierwszy rozkładałam matę, nie sądziłam, że to początek podróży, która zmieni wszystko. Ale każdy kolejny rok, miesiąc i dzień, kiedy bladym świtem zwlekam się z łóżka, staję boso na macie i wpuszczam ożywczy oddech w sztywne, rozleniwione ciało, utwierdza mnie w przekonaniu, że to podróż na całe życie.

Niech trwa.


O AUTORCE

26073383_594256397608284_7452872219773894656_n

Oliwia Misztur

Ashtanga & Fly/Flow (air yoga & creative movement) practitioner & teacher
Vagabond Life • Art • Nature • Presence • Experience • Cosmic Connection
love is all

INSTAGRAM: https://www.instagram.com/gypsy_de_luxe/


PHOTO: Ramasintha

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s