Mało wiemy o terapii

Żyjemy w dobrych czasach, w których choroby psychiczne są coraz bardziej nasze, oswojone. Nie boimy się sięgać po specjalistyczną pomoc, przyznajemy się do depresji, zaburzeń łaknienia, nie boimy się mówić o uzależnieniu. Świetna akcja Mam Terapeutę, która zachęcała do dzielenia się swoją deklaracją w Social Media pokazała, jak wiele z nas sięga po profesjonalną pomoc – to wspaniałe! A mimo to wciąż mało wiemy o terapii, trudno nam odróżnić profesjonalistę od kogoś, kto może nam zaszkodzić.

Psychoterapeuta czy psycholog?

Wbrew pozorom, te dwa pojęcia nie są tożsame, choć rzeczywiście, częściej psychoterapeutami zostają osoby po studiach psychologicznych, często już ze specjalnością kliniczną lub psychoterapeutyczną. Dzięki temu pomoc, jaką oferują, jest bardziej kompleksowa – psycholog ma wszystkie uprawnienia, by przeprowadzać testy psychologiczne i stawiać diagnozę psychologiczną. Uściślijmy więc – psycholog (w ujęciu klinicznym) to osoba po pięcioletnich studiach magisterskich na kierunku psychologia, która posiada wszelkie uprawnienia do konsultacji psychologicznych, diagnozy. Psychoterapeuta to z kolei osoba, która ukończyła około czteroletnie, dodatkowe szkolenie psychoterapeutyczne w jednej ze szkół certyfikowanych przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne, uprawniające do prowadzenia terapii. To są formalne różnice, w praktyce wygląda to tak, że obie formy wykształcenia dają nieco inne narzędzia do pracy z umysłem ludzkim. Jeśli miałabym szukać analogii, najbliższy wydaje mi się sport. Psycholog będzie lekarzem, który sprawdzi stan zdrowia i predyspozycje naszego biegacza, psychoterapeuta trenerem, który prowadzi sportowca do jak najlepszych wyników i poznania swoich ograniczeń i możliwości.

Jeśli więc czujemy, że mamy problem, z którym sobie nie radzimy, warto rozważyć konsultację psychologiczną lub psychiatryczną, podczas której poznamy dalsze możliwości, dostaniemy wskazówki, z jakiej formy skorzystać dalej.

Poznawczo-co?

Często trafiam na hasło chyba powinnam zmienić terapeutę, nic nie mówi, o nic nie pyta. To właściwie klasyka, pokazująca jak nasze oczekiwania i wyobrażenia spotykają się z małą wiedzą lub niewłaściwym doborem terapii. Musimy mieć świadomość, że jedna terapia może się kompletnie różnić od innej – nie tylko przez to, z jakim problemem przychodzimy, ale też w jakim stylu pracuje nasz terapeuta. Zanim zdecydujemy się na konkretną osobę, warto sprawdzić, w jakim stylu pracuje i jaką szkołę psychoterapii reprezentuje, wraz z jej specyfiką, skutecznością czy czasem trwania. W ten sposób nie rozczarujemy się wieloletnią terapią analityczną z mało dyrektywnym terapeutą, a wybierzemy krótkoterminową poznawczo-behawioralną z mocniejszym prowadzeniem przez terapeutę. I zapamiętajcie – jeśli macie wątpliwości, zawsze omawiajcie je także z terapeutą – to również część procesu, pozwoli też wyjaśnić Wam wszystkie wątpliwości, a czasem – zmienić terapeutę na bardziej odpowiedniego.

Indywidualna, grupowa, par

Większość ludzi wyobraża sobie terapię tylko w wariancie sam na sam z terapeutą, natomiast w zależności od terapii, uczestników może być więcej. Często terapia grupowa wiąże się z wątpliwościami: Czemu mam się dzielić intymnymi szczegółami mojego życia nie tylko z terapeutą, ale też obcymi ludźmi? Czy będzie dość miejsca na mnie? Czy uzyskam dość uwagi? Te aspekty często są decydujące w wyborze terapii indywidualnej, choć w ten sposób też pozbawiamy się wszystkich plusów terapii grupowej – w tym bardzo szczególnego rodzaju więzi i bliskości pomiędzy pozostałymi uczestnikami terapii oraz możliwości obserwowania siebie (i bycia obserwowanym), jako części większej całości.

Mówiąc o większej całości, warto rozważyć terapię rodzinną, szczególnie ważną przy leczeniu młodych osób, których problemy często wynikają z zaburzeń w całym systemie rodzinnym. Świetnym przykładem jest tu terapia par. Umówmy się, terapia par rzadko bywa stosowana profilaktycznie, często, gdy już trafiamy na terapię, w związku już dzieje się źle. Jeśli jednak na nią trafiliście – moje ogromne gratulacje i szacunek. Robicie coś i dajecie sobie szansę na wyjście z kryzysu cało. Jest to o tyle ważne, że terapeuta par pozwala poukładać te Wasze Ty nigdy, ranisz i kocham w jasne komunikaty, w uczucia, które za tym stoją i pozwala spojrzeć na siebie nawzajem nieco inaczej – bez wyrzutów, bez zakładania złej woli. Niezależnie od tego, czy ostatecznie wyjdziecie z gabinetu trzymając się za ręce, czy z przekonaniem, że czas się pakować, wyjdziecie z zestawem wskazówek, co robić i czego nie robić w zdrowym związku – w tym i każdym następnym.

Psychiatra

Psychiatra? Przecież to ostateczność! Nic bardziej mylnego. Choć psychoterapia jest ważna, często leki mogą ją wspomagać lub uzupełniać – osobiście jestem wielką zwolenniczką współpracy terapeuty i lekarza prowadzącego, szczególnie przy poważniejszych zaburzeniach. Współczesne leki nie mają tak uciążliwych efektów ubocznych, są szeroko stosowane i nie muszą być traktowane jako ostateczność.

Czy terapeuta chodzi na terapię?

Możecie być pewni, że przeszedł własną terapię – jest to część szkolenia terapeutycznego i ważny element jego lub jej pracy. Ciekawą i ważną formą konsultacji, z jakiej terapeuta korzysta w pracy z pacjentami, jest superwizja – czyli konsultacje zarówno pracy pacjentów, jak i własnych odczuć czy wątpliwości, które naturalnie pojawiają się w trakcie pracy, z bardziej doświadczonym terapeutą – superwizorem. Jeśli wiecie, że Wasz terapeuta bierze udział w regularnych superwizjach, daje Wam to dodatkową pewność, że wybraliście dobrze.

Trup w szafie

Żyjemy w dobrych czasach, w których choroby psychiczne są coraz bardziej nasze, oswojone. Nie boimy się sięgać po specjalistyczną pomoc, przyznajemy się do depresji, zaburzeń łaknienia, nie boimy się mówić o uzależnieniu. Ale mimo to, wciąż mamy swoje trupy w szafie – są nimi głębsze zaburzenia, schizofrenia, zaburzenia psychotyczne, hospitalizacje. Jeśli miałabym wskazać jedno najczęściej zadawane mi pytanie na temat pracy z pacjentami to było: nie bałaś się? Nie bardziej, niż wieczorem na warszawskiej Pradze. Właściwie to dużo mniej, niż wieczorem na Pradze. Choć kino i literatura, jak i uwarunkowania kulturowe, sprawiły, że mamy wdrukowane przekonanie, że chory psychicznie jest nieprzewidywalny, agresywny, groźny, to w prawdziwym życiu więcej jest lęku i chęci powrotu do normalności. Co najważniejsze – dla większości chorych, ten powrót jak najbardziej jest możliwy – z pomocą leków nowej generacji, z pomocą stałego wsparcia psychologa/terapeuty i psychiatry, z pomocą rodziny i bliskich. Moim wielkim życzeniem na przyszłość jest to, żeby choroby psychiczne – wszystkie bez wyjątku – nie stygmatyzowały, a na ludzi – zarówno po czasowych trudnościach, jak i po epizodzie w szpitalu psychiatrycznym – czekały takie pokłady wsparcia i motywacji, jak po każdym innym leczeniu.

Dbajcie o siebie!


O AUTORCE

10926183_10152952819100502_7591253372568206516_n

Maria Wasilewska

Człowiek, córka Barbary i Tadeusza.
Mgr psychologii.


ILUSTRACJA: Katarzyna Olbromska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s