Kredycik

Kupować? Nie kupować? Czekać? Nie czekać!
Przychodzi (SILNA) singielka do banku.

Czekać?

Nie czekać! Kilka lat temu zapytałam swoją znacznie lepiej zarabiającą koleżankę, dlaczego nie kupi sobie mieszkania, skoro ją bez trudu na nie stać. Odpowiedź wtedy była dla mnie całkiem zrozumiała – Nie kupuję, bo poczekam aż znajdę mężczyznę swojego życia i kupimy je razem.

Dziś zapewne potrząsnęłabym ją za ramiona i kazała iść do banku. Po kilku latach spotkałyśmy się ponownie. Wciąż bez niego. Wciąż bez mieszkania. Na szczęście powód tej decyzji z czasem się zmienił, jednak jestem pewna, że wiele kobiet mieszkających w dużych miastach wynajmuje mieszkanie i nie chce ryzykować tak dużego zakupu bez niego. W końcu nic tak trwale nie łączy pary, jak wspólny kredyt.

Guzik prawda! Nie będę się rozpisywać nad tym, jak ważna jest niezależność finansowa (obu stron w związku), zatrzymam się na tym, jak bardzo ważne jest poczucie tego, że możesz wszystko zrobić sama, w związku czy bez.

Liczby.

Kiedy jest ten odpowiedni moment, żeby sobie pozwolić na ryzyko zaciągnięcia kredytu na najbliższe 30 lat? Otóż, według mnie, wtedy, kiedy rata kredytu wraz z czynszem nie będzie stanowić większej części Twoich zarobków.

Miesięczna cena wynajmu małego, jednopokojowego mieszkania w Warszawie to porównywalna wartość z ratą kredytu za mieszkanie dwupokojowe. Więc gdzie haczyk? Pierwszy i najważniejszy chowa się pod nazwą: wkład własny. Obecnie to aż 20% wartości nieruchomości. Przy zakupie mieszkania z garażem w cenie ok. 400 tys. zł to aż 80 tys. zł. Dużo. Pytanie, jak w ciągu kilku lat po studiach odłożyć taką kwotę?! Często jest tak, że oszczędności na koncie po prostu nie ma. Ba! Nawet nie ma się pomysłu z czego zrezygnować, żeby zacząć odkładać. Na wynajęcie mieszkania wystarcza, na życie też, czasem nawet na jakieś wakacje… Ale, żeby odłożyć 80 tys. w przeciągu kilku lat od studiów? Przez pięć lat musiałabyś odkładać ok. 1500 zł miesięcznie. Da się zrobić? Raczej nie. Ale może rodzice coś dorzucą, może sprzedasz swój ukochany samochód, albo zaczniesz pracować na dwa etaty… Rano do biura, wieczorem za bar. Jak nic, trudne zadanie, ale szukaj rozwiązań – na pewno jakieś znajdziesz.

Jeśli jednak udało Ci się coś odłożyć, a rodzina jest chętna, by Cię wesprzeć, to do uruchomienia kredytu wystarczy (całe szczęście) tylko część tej kwoty. Są banki, które przyjmą od Ciebie 10-15% wartości, w zamian za obowiązkowe ubezpieczenie, którego koszt nie jest mocno odczuwalny w stosunku do reszty. Są też banki, które zgodzą się na zabezpieczenie kredytu inną nieruchomością w zamian za wkład. Nie, niestety samochodu nie uwzględniają 😉

Wyższy wkład = niższa rata.

Nie zapomnij tylko o zostawieniu sobie gotówki na koszty uruchomienia kredytu (kilka tysięcy w zależności od banku), a także na remont. Dlaczego nie uwzględnić w kredycie kilkudziesięciu tysięcy na wykończenie? Możesz, ale pod jednym warunkiem – Twoja zdolność finansowa nie leży na pograniczu wartości Twojej nieruchomości.

Wyższy kredyt = wyższa rata.

Ustal sobie wygodny próg miesięcznej raty i sprawdzaj możliwe warianty. Przy okazji wkładu ujawnił się kolejny haczyk, czyli zdolność finansowa. Tu elementów branych pod uwagę przez bank jest wiele i, jak się okazuje, to, że nigdy nie brałaś kredytu, bo zawsze sobie świetnie radziłaś bez niego, wcale nie jest Twoim plusem. Ale na szczęście minusem też nie. Najważniejsze są trzy rzeczy: wysokość Twojego wynagrodzenia, umowa – jej rodzaj i długość, a także to, czy i jak często korzystałaś z karty kredytowej i czy nie zapominałaś o jej spłacie w terminie.

Wysokość wynagrodzenia (które musi wpadać co miesiąc na Twoje konto w banku), wiadomo: im więcej tym lepiej.

Rodzaj umowy: ideałem jest umowa o pracę na czas nieokreślony, którą już ciągniesz przez ostatnie dwa lata. Jeśli jednak, co ostatnio jest bardzo popularne, masz umowę łączoną – o pracę i o dzieło – to bez paniki. Są banki, które wiedzą, jak sprawa się ma (pewnie ich pracownicy też takie mają), i nie stanowi to dla nich problemu. Niestety, tak wyrozumiałych banków dużo nie jest, przez co wybór idealnego zostaje mocno ograniczony. Umowa o pracę na czas nieokreślony musi trwać minimum od 3 miesięcy, z zaznaczeniem, że niektóre banki podnoszą ten próg nawet do roku. Kilka miesięcy i ciągłość zatrudnienia to gwarancja, że ten punkt wybronisz. Jeśli prowadzisz swój biznes, to bank nie będzie chciał rozmawiać z Tobą wcześniej niż po roku od jego założenia. Zamieszania w formalnościach sporo, ale przynajmniej nie będziesz biegać za szefem i przypominać o wypełnieniu kilku druczków dla Ciebie, które musisz przynieść do banku na wczoraj.

A z historią zadłużenia to na pewno wiesz, jak sprawa wygląda – wystarczy jeden dzień opóźnienia ze spłatą raty, jeden niezapłacony mandat i mamy problem. Albo nie mamy, ale o tym za chwilę.

Niby sama. A jednak nie do końca.

A no właśnie, jako singielka masz jeszcze jedną ważną decyzję do podjęcia: Czy iść do banku, jednego, drugiego, trzeciego SAMA? Czy spojrzeć w oczy Panu Od Kredytów i zapytać o kredyt dla singielki, udawać, że wiesz o czym mówi (czym jest stopa, czym jest LTV, czy marża ubezpieczenia na życie jest za wysoka czy nie?) i załatwić wszystko od początku do końca sama… Czy skorzystać z (zaufanego/poleconego) doradcy finansowego?

Ja wybrałam opcję nr 2. I choć odwiedziłam sama dwa banki, to jednak zabrało mi to za dużo czasu i zabrałoby go jeszcze więcej (rozgryzanie żargonu marżowego, reaserchu, czy czasem nie próbują mnie naciągnąć, jeżdżenie z banku do banku, z domu do pracy, z pracy do banku), więc zdecydowałam się na wsparcie.

Doradca wybiera najkorzystniejsze oferty, negocjuje warunki z bankiem i ściga Cię o przesłanie wszystkich niezbędnych dokumentów w terminie. Coś, co dla Ciebie byłoby dużym kłopotem (jak wspomniana wcześniej nieterminowość wpłat), dla dobrego doradcy to jeden z łatwiejszych elementów całej kredytowej układanki. Teoretycznie, bank płaci doradcy za usługi, ale w praktyce wiadomo, że nic nie jest za darmo i te koszty bank gdzieś musi upchnąć – czy je odczułam? Nie.

Mając do dyspozycji takie wsparcie, sytuacja jest o wiele mniej stresująca; masz się do kogo zwrócić o poradę, masz komu zadać kilka głupich pytań, typu: kto komu kiedy przelewa pieniądze i dlaczego tak dużo? A ten z uśmiechem wszystko wyjaśni i powie Ci: nie martw się, wszystko załatwię. Uf.

Ciemna strona.

Nie jest tak, że od samego początku byłam zdecydowana i wiedziałam, że sobie poradzę. Obawy miałam, mam i pewnie jeszcze będę je mieć. To moi najbliżsi przekonali mnie i dalej to robią, że decyzja jest słuszna i na pewno dam radę, a jeśli pojawi się sytuacja kryzysowa to będą przy mnie. Bo co, jeśli stracę pracę? Jeśli stopy procentowe wzrosną, a razem z nimi rata? Co, jeśli nie starczy mi na remont? Na każde moje zmartwienie mają gotową odpowiedź. Jeśli nie dam rady ze spłatą raty, mieszkanie wynajmę i przeniosę się do mniejszego. Nie starczy na remont? Przecież nie śpieszy Ci się z wyposażeniem całego mieszkania – zrób tyle, na ile pozwoli Ci budżet. Kiedy pojawi się problem – znajdziesz rozwiązanie – zapewniają od samego początku. I wiecie co? Ja im uwierzyłam.

Odwagi!

Podjęcie decyzji i zabranie się do działania nie jest łatwe, ale świadomość tego, że spełniasz swoje marzenie (małe mieszkanie w Warszawie, którą uwielbiam, zawsze było gdzieś na liście) mocno buduje i dodaje odwagi w każdym aspekcie życia.

I kiedy przyjdzie mi spędzić pierwszą noc w moim mieszkaniu (i banku ;)), powiem sobie: You did it!


O AUTORCE

28536194_400116467082374_118194565_n

Paula Kwiatek

Rocznik ’87, absolwentka Politechniki Warszawskiej Wydziału Zarządzania. Od zawsze związana z reklamą w Internecie, a obecnie z mediami społecznościowymi. Uwielbia uśmiechać się do ludzi i nie lubi nie lubić. Internetu w jej życiu jest tak dużo, że sama prosi: Niech go ktoś wreszcie wyłączy!


PHOTO: NeONBRAND / Unsplash.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s