Nie wychylaj się, bo spadniesz.

Od początku

Kiedy zaczęłam myśleć o pracy, weszłam, jak to się nazywa, w wiek “produkcyjny”, nie był to najlepszy czas dla kreatywnych jeszcze. Ogólnie nie był to najlepszy czas; bezrobocie w Polsce było wysokie, dotknęło również moich najbliższych. Dorastałam i zdawałam pierwsze egzaminy z życia z niepewnością dnia kolejnego. Uczyłam się naprawdę dobrze, nie wiem jak to się stało, że wybrałam ASP. Za to, że nie zdaję matury z matematyki usłyszałam od nauczycielki, że jestem głupia (pozdrawiam, p. Elżbieto).

Myślę sobie, że lata spędzone pod kopułą polskiej edukacji wyklarowały we mnie jakiś rodzaj krnąbrności i chęci znalezienia swojej odrębnej ścieżki sukcesu (tak przecież pożądanego w pokoleniu Y). Poza tym, całkiem ładnie rysowałam.

blogpost_tools_dribbble

Fast forward: mamy 2014 r. i kończę moją alma mater. Daję z siebie 200%, żeby zrobić dyplom, zdaję na 5,5 czy tam 5 plus, nie pamiętam, i to by było na tyle. Na razie, pa pa! Uścisk dłoni albo nie. Na szczęście, przezorna – zawsze zabezpieczona, korzystałam z darmowych staży (gimby nie znajo) i śmiesznie płatnych zleceń ile wlazło, bo świat na uczelni wydawał się zbyt chaotyczno-miękki, by był prawdziwy. Za murami artystycznych konceptów, zjadliwych korekt i litrów kobaltowych farb akrylowych był świat, który wyśmiewał kolorowe cefałki ludzi z ASP, używał trudnych słów jak ASAP i brand core, i wydawał na świat pierwsze contenty do social mediów. Domyślacie się, że nie wszyscy absolwenci wyszli z tego cało…

 

Jak dziś robię to, co lubię, jestem doceniana i chętnie dzielę się z Wami tym wszystkim?

Bardzo, kurwa, ciężką pracą. Dodatkowymi zleceniami. Robieniem rzeczy, których nie pokażę nigdy w życiu w portfolio ani na żadnym instagramku, trochę jednak failem na stażu w dużej agencji reklamowej (to była dobra lekcja, dzięki Staszku), sukcesem na stażu, a potem wieloletniej współpracy w małej agencji reklamowej. Tysiącem nadgodzin i podjadanych pomiędzy kaloriami, rozwaloną tarczycą i poziomem kortyzolu. Podejmowaniem się zadań, których nie umiem, za które mi nie płacono albo płacono śmiesznie mało. I podglądaniem, z dużą pokorą, kreatywnych ludzi, którym się udało. Ale też bardzo, bardzo, bardzo mocno zaciśniętymi piąstkami i żuchwą (ała), że dlaczego ma mi się nie udać?

eggs_21_30

Popełniam same błędy, jeśli chodzi o bycie ilustratorem. Pokażę Wam to w punktach, tak się chyba w ogóle lepiej czyta:

1. Jestem niekonsekwentna. Wciąż nie potrafię wypracować swojego “stylu”, dzięki któremu łatwiej o konkretne zlecenia.

2. Wykorzystuję zwykle pierwszy pomysł na ilustrację, bo nie mam czasu myśleć nad kolejnymi.

3. Inspiruję się internetem, tzn. już umiem w to, że nie kopiuje się czyichś pomysłów, easy, ale dalej uważam, że to najlepsze i najszybsze źródło inspiracji.

Bluszcz47

To wszystko sprawia, że nie jestem ilustratorem-freelancerem. Pewnie ciężko byłoby z tego wyżyć. Ale wiem też jakie mam silne strony i mając tyle lat, ile mam, już wiem o sobie kilka rzeczy:

// umiejętność przystosowania się do nowych warunków i nowych zadań – no, po prostu nie narzekam, idę i robię, dowożę,

// dzięki temu, że pracowałam w reklamie, tworzyłam identyfikacje, projektowałam opakowania i rzeczy do webu, nie boję się, że nagle zabraknie dla mnie pracy, dobrze czuję się w różnorodnych zadaniach,

// jestem introwertykiem, obserwuję i analizuję otoczenie, i powoli przedstawiam się nowemu otoczeniu, dbam o to, aby nikt nie ucierpiał na przebywaniu ze mną w jednym pomieszczeniu
i tego oczekuję od innych,

// jestem realistką z zagięciem ku pesymistce; przewiduję raczej czarne scenariusze i nie świętuję długo sukcesów; moja maksyma życia to “lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż zawieść”.

Robiąc bardzo małe kroki do przodu i realizując się konsekwentnie, z lekko zadartą głową, ale opuszczonym wzrokiem (?), dostałam super pracę, w której mam mnóstwo wyzwań, ale i czuję się doceniana za to, co robię, w 100%.

Jeszcze rok temu powiedziałabym sobie, że nie ma takiej pracy i nie ma dla mnie idealnego miejsca na rynku. I BACH! Pozytywne zaskoczenie, dziękuję bardzo! W mojej pracy wykorzystuję różne doświadczenie i uczę się nowych rzeczy.

Koty

bulka i koti_73

Mój pracoholizm i chęć robienia ciągle więcej nie ogranicza się dziś tylko do pracy samej w sobie. Wciąż realizuję się “po pracy” na wiele sposobów. Po trzech latach robienia na ponad dwóch etatach, od jakiegoś czasu staram się wyhamować, ale to bardzo długie, mozolne hamowanie. Wywiązywanie się z wielu zobowiązań i obietnic trwa czasem bardzo długo (przecież nie chcesz palić mostów?).

Kiedy moja codzienna praca parę lat temu nie dawała mi “kreatywnego” spełnienia, zaczęłam o tak, dla siebie, bez artystycznej napinki, rysować sobie szybkie ilustracje, głównie koty. Żeby poczuć się lepiej, zaczęłam wrzucać to w internet i tak powstał profil “nezkafe”, ilustratorki zajmującej się głównie kocimi rysunkami powstającymi pomiędzy jednym a drugim feedbackiem na malutkim tablecie bamboo.

Szybko okazało się, że internet lubi kocie rysunki z mocno przerysowanym charakterem kota. Szybko pojawiły się zlecenia na ilustracje, na razie niewielkie, ale ile dawały frajdy! Pomysł na pierwszy Kotalendarz: zbiór 12 ilustracji wydany i wydrukowany w małym składzie. W zasadzie większość zysku z niego przekazałam na Fundację Koci Zakątek we Wrocławiu. Tak z kolei rozpoczęła się współpraca na całego, na początku jako grafik, a później jako aktywny wolontariusz w fundacyjnym kocińcu. Tam kolejni podopieczni dostarczają nowych inspiracji. Oczywiście mam takich dwóch kompanów na stałe, to koty z tzw. wolnego wybiegu – Sernik i Strączek.

 

Klub Ilustratora

klub-ilustratora_Logo

Kolejną inicjatywą, w którą wpadłam jak śliwka w kompot, był Klub Ilustratora – ciągle rosnąca społeczność, na razie jeszcze wciąż tylko na portalu internetowym. Bardzo ważna dla mnie lektura Amy Poehler “Yes, please” dała mi lekcję pt. “Nic nie osiągniesz sam, trzeba działać w grupie” (były tam inne, fajniejsze jeszcze cytaty, polecam bardzo). W mojej głowie zaczął kiełkować pomysł na zbudowanie społeczności ilustratorskiej, której w Polsce mocno brakowało. Zaczęło się od I edycji warsztatów pt. Kopublikacja, podczas których nasza grupa ilustratorów zgrała się na tyle, aby porobić jeszcze trochę rzeczy razem po zakończeniu szkolenia.

Zorganizowaliśmy razem kilka akcji i wystaw, zaczęliśmy publikować króciutkie wywiady z artystami światowego formatu. Jakie było nasze zaskoczenie, gdy na maile zaczęli odpisywać ilustratorzy z najwyższej półki! To dodało nam skrzydeł. Mi na pewno. Wiedziałam, że taka grupa musi powstać, że ludzie potrzebują działać razem, że wspieraniem się i wymienianiem doświadczeń poprawimy los naszego zawodu w Polsce, bo będziemy silni, w grupie.

post1

W tym momencie grupa na FB ma już prawie 170 członków i 30 oczekujących. Bardzo pilnujemy wraz z dwoma świetnymi ilustratorkami, Olą i Nadią, by znaleźli się w niej tylko aktywni ilustratorzy, bez nabijania przypadkowych użytkowników. W marcu organizujemy pierwsze spotkania poza FB, nie mogę się doczekać! Wyjdzie z tego coś naprawdę pięknego, tak myślę.

 

Tips & Hints

Na koniec chciałabym podzielić się kilkoma refleksjami po intensywnym maratonie w tej szalonej ścieżce karierowiczanki, jaką sobie nakreśliłam sama. Jak se pościelesz…

nie rezygnuj z ruchu, dbaj o swoje ciało i duszę
Samą pracą (jednak) nie wyżyjesz; albo krótko, albo w kiepskim zdrowiu. Ja dziś walczę mocno o odbudowanie obu tych stref, abym mogła się w pełni cieszyć z tego, co mam.

nie rób wszystkiego na siłę
Dodatkowa praca czy zlecenie nie zawsze warte jest Twojego zdrowia. Pewnie każdy musi się przekonać o tym na własnej skórze…

nie zaniedbuj kontaktów z ludźmi
I mówię tu o czymś więcej niż kontakty w mediach społecznościowych. To jest bardzo złudne, bo nie wychodząc z domu masz wrażenie, że ludzie dalej są obok.

dziel się dobrem z innymi
To najfajniejsza część zarobienia jakichkolwiek sensownych pieniędzy. Można też się dzielić czasem i swoimi umiejętnościami. Daje to tonę satysfakcji i motywacji do dalszego działania.

 


O AUTORCE:

DSC_1557

Agnieszka Nezkafe Sierzputowska

Rocznik ‘89. Absolwentka wrocławskiej ASP na kierunku Graphic Design & Printmaking oraz niedoszła absolwentka UWr na kierunku Komunikacja Wizerunkowa. Ilustruje dla Tooploox, rysuje dla kotów.

Nezkafe: InstagramBehance

2 uwagi do wpisu “Nie wychylaj się, bo spadniesz.

  1. Cześć, Przypadkowa Czytelniczko 🙂 Tekst, który skomentowałaś nie jest przedrukiem, lecz artykułem napisanym do Silna Zine – tworzonego tutaj miesięcznika online od kobiet dla kobiet. Wszystkie teksty najpierw publikowane są w formie PDFa, a następnie trafiają tutaj, co umożliwia choćby ich skomentowanie 🙂 Celem tej strony nie jest niczyje wypływanie, ale wymiana myśli i doświadczeń, od kobiet – dla kobiet.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s